czekam

Mamy własny kajak dzięki wyprzedaży na prokajak.pl


   Wyszukiwanie wg.: ludziezpasja
Data publikacji: 23.08.2018 11:56
Frajdalandia nowa atrakcja dla rodzin, godzinę jazdy od Warszawy
Frajdalandia to całekiem nowe rodzinne miejsce rozrywki w okolicach Sochaczewa a dokładniej w Budach Iłowskich. Entuzjazm właścicieli i ich ambitne plany każą z optymizmem patrzeć na przyszłość tego miejsca. Jak wiemy w okolicach Warszawy wciąż brakuje miejsc na rodzinną rozrywkę, tymczasem we Frajdalandii wciąż nie ma tłumów a ceny są bardziej niż atrakcyjne, zaś perspektywy zacne.


Już po wejściu naszym oczom ukazuje się ekologiczny ogród, królują tu słoneczniki i dorodne pomidory, ale oczywiście nie tylko. To z wyprodukowanych na miejscu warzyw przygotowywane są m.in. zupy dnia, oferowane odwiedzającym Frajdalandię turystom. Przyszła oferta edukacyjna ma zawierać także warsztaty kulinarne, wspólne przygotowywanie posiłków, lepienie pierogów czy ciast a nawet świątecznych specjałów. Tego typu oferta ma się pojawić już jesienią.

Dzisiaj znajdziemy we Frajdalandii klasyczną ofertę znaną nam z innych mini parków rozrywki, tj dmuchańce, boiska do piłki, rozległy plac zabaw. Co warte podkreślenia właściciele chcą budować tylko z drewna, pomijając tanie plastiki i inne zamienniki.

Na dziś prawdziwym hitem są dzikie zwierzęta i odbywające się tu periodycznie pokazy sokolnicze (niedziele). We Frajdalandii znajdziemy więc alpaki, kucyki, kozy, owce, barany. Jak już wspomnieliśmy wielkim atutem jest brak tłumów, możemy wiec swobodnie karmić zwierzaki, są one naprawdę bardzo przyjazne. Na najmłodszych czeka też możliwość przejażdżki kucykiem, także w tym przypadku ceny są bardzo atrakcyjne(10 zł).

Prawdziwą perłą oferty są na dziś pokazy sokolnicze, grupa pasjonatów z okolic Puszczy Kampinoskiej oferuje nam prawdziwy show, około godzinny pokaz zawiera prezentację sokołów, jastrzębi a także sów. Prowadzący Pan Grzegorz ma wielki dar współpracy z widzami, w sposób przystępny opowiada o zwyczajach i historii prezentowanych ptaków. Z takim rodzajem prezentacji spotkaliśmy się po raz pierwszy, trudno w okolicach Warszawy znaleźć inne miejsca, gdzie moglibyśmy czegoś podobnego doświadczyć. Publiczność zapraszana jest do aktywnego uczestnictwa, przeloty ptaków nad leżącymi turystami czy między nimi dają naprawdę wiele radości, szczególnie najmłodszym. Wielkie zainteresowanie wzbudzają przede wszystkim sowy, potrafią zaskarbić sobie sympatię każdego odwiedzającego. Pokazy odbywają się co najmniej 2 razy dziennie, zwykle pierwszy z nich ok. godz 12.00. Sokolniczy są jednak elastyczni, przy dużym zainteresowaniu potrafią zaoferować trzeci pokaz, tuż przed zamknięciem parku.

Do Frajdalandii warto wpaść jeszcze w sezonie letnim, wizytę możemy powiązać z uczestnictwem w spływie Bzurą z Moto Przystani, lub w święcie powideł olenderskich w okolicach Iłowa, które to zaplanowano na 8 września.

Jak już wspomnieliśmy plany właścicieli są bardzo ambitne, wkrótce powinien stanąć budynek pozwalający prowadzić warsztaty kulinarne. Na zimę przewidziane są kuligi, a jeszcze jesienią być może wspólne grzybobranie. W dalszych planach jest park linowy i ekspozycja zabytkowych maszyn rolniczych a także jedna, bardzo duża niespodzianka ( domki w koronach drzew ?). Entuzjazmu nie brakuje, miejmy nadzieję że Frajdalandia na stałe wpisze się w krajobraz ciekawych rodzinnych atrakcji w okolicach Warszawy. Okolice na północ od Sochaczewa zyskają w kolejnym sezonie kolejne ciekawe atrakcje, kompleksowość oferty z pewnością przyciągnie weekendowych turystów z Warszawy i okolic.

Trzymamy kciuki za pasjonatów z Frajdalandii - do zobaczenia na ziemi iłowskiej podczas święta olenderskich powideł.

ps. warto pamiętać, że na miejscu zjemy posiłki w bardzo dobrej cenie - talerz zupy pomidorowej 7zł :), są też placki ziemniaczane, nuggetsy dla dzieci i kiełbaska z grilla.


z warszawy na weekend

Czytaj
Data publikacji: 12.05.2016 9:35
Rusza sezon warsztatów w Muzeum Kurpiowskim w Wachu

Maj przyniósł wreszcie wiosnę i poprawę pogody. W jej rytmie rozkręcają się też niezwykle ciekawe warsztaty w Kurpiowskim Muzeum w Wachu. Pani Luara i Zdzisław Bziukiewiczowie mają teraz pełne ręce roboty. Warto zaplanować rodzinną weekendową wizytę w Wachu. Dzieci będą na pewno bardzo zadowolone.


Pamiętajmy, iż Muzeum możemy też odwiedzić w drodze na/ z Mazur, jest to doskonała możliwość relaksu z dodatkową formą edukacji dla dzieci.


Wraz z budzącą się przyrodą można wreszcie zacząć sezon kopania i obróbki kurpiowskiego bursztynu. Naszym zdaniem są to jedne z najciekawszych warsztatów, cieszą się też zasłużoną popularnością. Przy okazji można dowiedzieć się o tradycji i technice poszukiwania tego cennego kamienia, jego wartości dla dawnych mieszkańców Kurpi, a także innych ciekawostek. Na przykład, jak oceniano pannę młodą podług wnoszonego przez nią w postaci bursztynu posagu. Przed wizytą w Wachu można odwiedzić również Muzeum Północno Mazowieckie w Łomży. Mamy tu możliwość zapoznania się z ciekawymi ekspozycjami dokładnie wyjaśniającymi bursztynową tradycję na Kurpiach. Może już w ten weekend z okazji Nocy Muzeów ?


Innymi wartymi zainteresowania warsztatami, które odbywają się w plenerze są gry i zabawy kurpiowskie. W dobie powszechnie panującej elektroniki warto przypomnieć sobie jak kiedyś organizowano zabawy dzieciom. Niezwykle ciekawe są też warsztaty z użyciem tradycyjnych sprzętów domowych tj. pokazy prania czy obróbki lnu.


Głównie dla Pań ale też oczywiście dla dzieci dedykowane są warsztaty prowadzone przez Panią Laurę. Mamy tu dość szeroki wybór: szycie lalek, frywolitka a w okresach przedświątecznych oczywiście kurpiowskie ozdoby. Nie możemy też zapomnieć o kuchni kurpiowskiej. Biesiady kurpiowskie to kolejny ze znaków rozpoznawczych Muzeum Kurpiowskiego w Wachu. Nie ma chyba innego miejsca na Kurpiach gdzie można spróbować oryginalnej regionalnej kuchni. Bywali tu już znakomici goście, m.in. uczestnicy rajdu samochodów zabytkowych, byli oczywiście zachwyceni.


Kilka tygodni temu w warsztatach uczestniczyli też uczniowie z Finlandii. Byli pozytywnie zaskoczeni tym niezwykłym miejscem, w Europie o takie enklawy dba się w sposób szczególny.



Jeśli potrzebujemy więcej informacji, to śmiało możemy kontaktować się gospodarzami muzeum. Także często są obecni na różnego rodzaju imprezach regionalnych. Będą również 14 maja w Łomży i 21 maja w Przasnyszu, bywają też w Warszawie. Zachęcamy do śledzenia profilu facebookowego muzeum.


Zaplanujmy rodzinną weekendową wizytę na Kurpiach w jeden z najbliższych weekendów.



z warszawy na weekend

Czytaj
Data publikacji: 18.04.2016 11:46
Polski samochód ma 200 lat - prywatna kolekcja aut

Odwiedzając prywatną kolekcję aut Pana Tomasza mamy możliwość poznać również początki ich konstrukcji. W tym bardzo ciekawą historię samochodu parowego, skonstruowanego przez Polaka Józefa Bożka.


Całą ciekawą opowieść można usłyszeć od samego właściciela kolekcji, podczas weekendowych imprez, w których periodycznie uczestniczy. Tym samym włącza się aktywnie w życie lokalnej społeczności. Ostatnie spotkanie miało miejsce w mijający weekend, w Otwocku, nieopodal Warszawy. Można było zobaczyć jeżdżącą replikę samochodu parowego. Warto pamiętać, iż sama konstrukcja ma już ponad 200 lat. Pan Tomasz aktywnie badał historię powstania pojazdu i samego pochodzenia jego pomysłodawcy. Przez lata, to Czesi uważali, że był ich rodakiem. Tym trudniej było przekonać adwersarzy i dotrzeć do dokumentów, które w istocie wskazują, że Józef Bożek był Polakiem. Całą historię tej sprawy możemy prześledzić na profilu polski samochód ma 200 lat.


Pasję do rekonstrukcji Pan Tomasz odziedziczył po swoim tacie, z którym wiele lat pracował. Należy zauważyć, że jego ojciec aktywnie zaangażował się w rekonstrukcję powstańczego pojazdu Kubuś dla potrzeb Muzeum Powstania Warszawskiego.


W kolekcji znajdziemy między innymi kultowego Forda T, a także inne ciekawe pojazdy, w zasadzie wszystkie gotowe do uruchomienia. Dużą atrakcją jest też tramwaj konny, który w pierwotnym zamyśle miał służyć turystom, wożąc ich po Warszawie. Planów niestety nie udało się zrealizować i pojazd jest dziś nie używany. Szkoda, można sobie wyobrazić jaką popularnością cieszyłby się wśród weekendowych turystów odwiedzających Warszawę.


Pan Tomasz żywo interesuje się historią Otwocka. Także jej ciemną stroną, związaną z powojennymi katowniami i elitą partyjną, która licznie zamieszkiwała miasto w okresie powojennym. Jeżeli ciekawi nas ten aspekt historii miasta, to podczas pikników można o to zagadnąć.


Dzięki życzliwości właściciela, portal zwarszawy-naweekend.pl planuje podczas jednego z najbliższych weekendów, zamkniętą prezentację kolekcji połączoną z ogniskiem. Szczegóły wkrótce. Mamy nadzieję zobaczyć was również na kolejnym otwartym pokazie, zapewne w któryś z weekendów w Otwocku. Bardzo dużą popularnością cieszy się też opublikowany przez nas artykuł "Spacer po Otwocku - Świdermajery" warto się z nim zapoznać podczas planowania kolejnego wypadu z Warszawy.

z warszawy na weekend

Czytaj
Szukaj podobnych wg: zywemuzea zabytkoweauta ludziezpasja
Data publikacji: 07.04.2016 9:51
Galeria Figur Stalowych - Król Julian i Minionki przybywają

Galeria figur stalowych nie zwalnia tempa. Pracujący dla niej artyści z całego świata mają również na uwadze najmłodszych, w tym ich bieżące gusta i upodobania, jak wstępnie informują pomysłodawcy i zarządzający galerią, kolejne tygodnie powinny przynieść istotne nowości w tej materii.


Spodziewamy się, iż kolekcje galerii zasili mocna ekipa, w tym stalowy król Julian, drużyna Pingwinów z Madagaskaru i niezwykle liczna rodzina Minionków, a to zapewne nie koniec nowości skierowanych do najmłodszych.

Nieco "starszych chłopców" na pewno zachwyci kolekcja dziesięciu najdroższych samochodów sportowych świata, a także klasyki motoryzacji m.in. stary fiat 500. Ciśnienie podniesie nam niewątpliwie niesamowite Lamborghini Aventador.

Galeria z każdym tygodniem wzmacnia swój medialny wizerunek, obecność na targach eventowych a także premierowe pokazy w Galerii Cuprum w Lubinie pozwoliły pozyskać kolejnych wiernych fanów.

W połowie marca galeria wróci znów do domu a nowych eksponatów powinniśmy się spodziewać już wkrótce, należy pilnie śledzić profil galerii i portal zwarszawy-naweekend.pl. Czy tak jak przewidywaliśmy Galeria ma szanse stać się turystycznym hitem na miarę liderów rynku? Czas pokaże, ale na pewno pomysł i zaangażowanie twórców gwarantują, że będzie się działo.. zresztą niektóre filmy promocyjne galerii kończą się kultową frazą z Killera .. mają rozmach... nic dodać nic ująć.

z warszawy na weekend

Czytaj
Data publikacji: 19.04.2016 22:20
ZOO SAFARI BORYSEW - otwiera sezon - 2 kwietnia

Zoo Safari po kilku miesiącach przerwy szykuje się do otwarcia nowego sezonu. Gwiazdy ogrodu, urodzone w Borysewie białe lwy Laari i Leo, rosną jak na drożdżach. Zoo obiecuje nowe atrakcje na 2016 rok. Na pewno będziemy mogli oglądać nowo pozyskane zwierzęta, choć ich pojawienie się cały czas owiane jest mgiełką tajemnicy. Już w połowie 2015 awizowano bowiem przybycie białego nosorożca, do dziś w tej sprawie brak jest więcej informacji. Cały czas przychodzą też w Zoo na świat kolejne zwierzaki, ostatnio były to na przykład świnki wietnamskie.


Czekamy więc niecierpliwie na nowości nowego sezonu, które powinny pojawić się wkrótce. Według przedstawicieli Zoo będzie on pełen niespodzianek. W przedsezonową promocję Zoo zaangażowało tym razem celebrytów m.in. Dorotę Gardias i Rafała Brzozowskiego. Zoo zrezygnowało jednak z udziału w targach i innych masowych imprezach turystycznych, w dużej mierze opierając swój marketing na partnerstwie z Termami Uniejów i Experymentarium w Łodzi. Taki alians nie jest przypadkowy. Turyści odwiedzający Zoo Safari mogą powiązać wycieczkę z relaksem w Termach. Nieopodal znajdują się też atrakcyjne dla turystów miejscowości jak Łęczyca z zamkiem i nieodległa romańska kolegiata w Tumie. Rok 2016 i wydarzenia związane z rocznicą chrztu Polski sprawią, iż turystycznych wydarzeń w niewielkiej odległości do Zoo będzie sporo.


Znakiem rozpoznawczym Zoo Safari są przedstawiciele wielkich kotów, Tygrysy Bengalskie, szalenie rzadkie Białe Lwy czy w końcu Pumy. Specjalizacją Zoo są też zwierzęta białe. Obok wspomnianych tygrysów i lwów mamy w zoo również białe kangury, wilki czy wielbłądy. Nieprzypadkowe są więc starania o pozyskanie białego nosorożca. Tym co dodatkowo odróżnia Zoo Safari od innych podobnych obiektów, jest możliwość obserwacji karmienia zwierząt i to z naprawdę bliskiej odległości.


Przeżyciem dla najmłodszych jest także możliwość bezpośredniego kontaktu z mniej agresywnymi zwierzętami. Przy odrobinie szczęścia możemy nawet pogłaskać Żyrafę.


Wybierając się do Zoo Safari należy pamiętać, iż całość ekspozycji znajduje się na terenie otwartym. W bardzo słoneczne dni może to być uciążliwe, dlatego zawsze należy pamiętać o odpowiednim nakryciu głowy i zaopatrzeniu się w płyny. W przypadku nagłej zmiany pogody i opadów deszczu, obsługujący dość znaczny obszar "Zoo pociąg" jest dla gości darmowy.


Podczas wizyty w Zoo możemy się też natknąć na właścicieli osobiście doglądających tego co dzieje się ze zwierzętami. Daje to niesamowite poczucie faktu że duch pasji i zaangażowania z jakiego zrodziło się to miejsce jest wciąż żywy.

z warszawy na weekend

Czytaj
Data publikacji: 26.08.2018 18:02
Unikalne pokazy sokolnicze we Frajdalandii godzine od Warszawy
Warto szukać prawdziwych rarytasów na mapie turystycznych atrakcji w okolicach Warszawy, jeden z nich właśnie objawił się w nowo otwartym, rodzinnym parku Frajdalandii.

Mowa o pokazach sokolniczych organizowanych periodycznie (zwykle w niedziele) przez grupę opiekunów dzikich ptaków. Zwykle sokoły, jastrzębie czy sowy możemy obejrzeć w statycznych prezentacjach podczas rekonstrukcji historycznych czy jarmarków. To co oferują sokolniczy w Frajdalandii to jednak coś zupełnie innego.

Przede wszystkim wrażenie robi liczba prezentowanych ptaków, dzięki zjednoczeniu grupy przyjaciół możemy na miejscu zobaczyć nawet 10 i więcej ich podopiecznych. Przede wszystkim są to sokoły, jastrzębie i sowy. Te ostatnie cieszą się szczególną popularnością wśród najmłodszych, są bowiem wyjątkowo piękne, a zatem idealnie pasują do zdjęć :)

Pokazy sokolnicze są niezwykle bogate, jedna sesja trwa co najmniej 1,5 godziny. W jej ramach sokolnicy opowiadają o historii i zwyczajach zwierząt, podkreślają różnice między nimi a także wyczerpująco odpowiadają na pytania publiczności.

Trzeba przyznać, iż prowadzący pokaz Pan Grzegorz ma duży dar nawiązywania więzi z publicznością, co dodatkowo nadaje pokazowi żywego charakteru.

Najbardziej spektakularne są przeloty dzikich ptaków. Zaczynamy od tych, które odbywają się pomiędzy sokolnikami, stopniowo jednak do zabawy włączana jest także publiczność. Możemy więc zobaczyć przelot ptaków wśród szpaleru utworzonego z ciał uczestników pokazu, czy też bezpośrednio nad leżącymi na ziemi ludźmi, dzieci zapraszane są też do wyścigów z dzikimi ptakami.

Bez wątpienia ten właśnie element wzbudza największy entuzjazm publiczności. Po wyczerpującym dla ptaków pokazie jest pora na pozowanie do zdjęć. Wybrane osoby z publiczności mogą przywdziać rękawicę ochronną i przygarnąć ptaki do siebie na rękę. Ptaki można nawet głaskać.

Na sam koniec dla chętnych pozostaje jeszcze sesja pytań i odpowiedzi, uczestnicy są zwykle bardzo ciekawi a żywy pokaz jeszcze dodatkowo tą ciekawość podsyca. Sokolnicy mimo zmęczenia z chęcią dzielą się wiedzą.

Z rozmów z sokolnikami dowiadujemy się, że ich podopieczni stają się m.in. coraz popularniejszymi uczestnikami sesji zdjęciowych i eventów ślubnych. Nie zapominajmy jednak, iż zwykle ich główną rolą jest praca przy strzeżeniu lotnisk cywilnych a czasami także ochrona miast przed gatunkami inwazyjnymi (gawrony), są to więc ptaki niezwykle pożyteczne.

Udział w pokazie to także żywa lekcja przyrody dla najmłodszych - z pewnością pomoże w obznajomieniu się z rodzimymi ptakami drapieżnymi. Wiedza, która kiedyś była w Polsce dość powszechna, z biegiem lat uległa jednak zapomnieniu, rola edukacyjna uczestnictwa w pokazach jest więc nie do przecenienia.

Na dzień dzisiejszy pokazy odbywają się we Frajdalandii w niedziele, zazwyczaj przewidziane są 2 sesje, około godziny 12.00 i później ok 15.00, w sytuacji dużej frekwencji sokolnicy organizują jeszcze trzecią, wieczorną sesję.

Warto wpaść na pokaz by wesprzeć świeżo otwarty, nowy, rodzinny park Rozrywki Frajdalandia, to ledwie godzinę jazdy od Warszawy, można rzec bliskie okolice. Plany odnośnie rozwoju parku są bardzo ambitne, jest w nich także miejsc na rozwój oferty sokolniczej. Być może właśnie ona stanie się wyróżnikiem tego pozytywnego miejsca.

z warszawy na weekend

Czytaj
Szukaj podobnych wg: hit nowosc ludziezpasja
Data publikacji: 21.03.2017 13:48
Storczyki na fali - kwiatowa weekendowa atrakcja tutystyczna

Na świecie kwiatowe atrakcje cieszą się uznaną renomą. Holendrzy mają swój tulipanowy ogród Kuekenhof, w okolicach Mediolanu już wkrótce rozkwitnie 250 tysięcy tych kwiatów w ramach projektu Tulipani Italiani. Czy w Polsce podobny sukces jest możliwy? Niewątpliwie tak.


Chcemy przedstawić Państwu firmę JMP flowers. Ta niewielka, początkowo rodzinna, firma ze Stężycy wyrosła w ostatnich latach na jednego z największych producentów kwiatów w Polsce. Zbudowana od podstaw ciężką pracą rodziny Ptaszków, wyróżnia się doskonałą jakością oferowanych produktów.


Wizyta w jej siedzibie w Stężycy, w okolicach Dęblina może być bardzo ciekawym uzupełnieniem weekendowych wycieczek na Lubelszczyznę. Ledwie dwa kroki stąd znajdziemy Muzeum Sił Powietrznych z nową ekspozycją, Forty Dęblin a przede wszystkim Wyspę Wisła, miejsce w którym spędzimy rodzinny weekend nad wodą. Nieco dalej znajdują się również inne atrakcje, jak kameralny Gołąb, Kozienice czy kajakowa przystań nad Wieprzem - Zielona Dolina. Stężycę i firmę JMP możemy też odwiedzić w drodze na Farmę Iluzji.


To co zobaczymy na miejscu przejdzie nasze najśmielsze wyobrażenia. Wielkie hale wypełnione różnokolorowymi kwiatami. Specjalnością firmy są przede wszystkim Orchidee/Storczyki, ich wybór jest tu naprawdę olbrzymi. W palecie jest ich ponad 60 odmian, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Większość odwiedzających wychodzi stąd oczarowanych. Powierzchnia szklarni 15 hektarów musi robić wrażenie.


W ofercie mamy też róże, wszak ten rejon Polski to prawdziwe różane zagłębie. Nie tak daleko, bo w Końskowoli odbywa się tradycyjne święto róż, tam też kupimy różane wyroby w jedynej i oryginalnej różanej manufakturze. Róże z JMP wyróżniają się wyjątkowo długą żywotnością, do sprzedaży trafiają maksymalnie w ciągu 24 godzin, to co najmniej kilka dni szybciej niż importowana konkurencja. Przekłada się to na żywotność kwiatów w naszych domach.


Chcąc odwiedzić siedzibę firmy w weekend należy pamiętać, iż jest ona otwarta w soboty tylko do 12.00. Z tego względu należy wpisać ją w plan podróży na jednym z pierwszych miejsc do odwiedzenia.


Przedsmakiem tego co czeka na nas w Stężycy może być wizyta w pawilonie firmy na targu hurtowym w Warszawie na ul. Bakalarskiej. Tutaj także kupimy storczyki i róże. Naturalnie ilość kwiatów oferowana na miejscu jest nieporównywalnie mniejsza. Jest to jednak punkt wyróżniający się na tle innych swoją wielkością i zorganizowaniem. Jako, że placówka jest nastawiona głównie na handel hurtowy godziny jej otwarcia kończą się w sobotę o 8 rano i w niedzielę o 9.00.


Wiosna zbliża się wielkimi krokami, pamiętajmy o miejscach takich jak Stężyca i Końskowola - szkółkarska stolica Polski. Wizyty tam pozostawią niezatarte wrażenia na naszych zmysłach.






z warszawy na weekend

Czytaj
Data publikacji: 22.12.2016 8:23
Ser Koryciński Swojski Zarzeccy - wielowiekowa tradycja i niesmowita rodzinna historia w tle :)

O doskonałym Serze Swojskim Zarzeckich już pisaliśmy na portalu. Pojawiła się jednak unikalna możliwość by dokładniej opisać historię tego produktu i miejsca w którym powstaje. Otrzymaliśmy bowiem wspomnienia najstarszego z żyjących dziś członków rodu, Pana Czesława. Ta niesamowita historia dodaje samemu produktowi żywego kolorytu i na pewno pomoże budować jego renomę w przyszłości.


Pan Czesław opisuje m.in. zmagania jego pradziadów z poszerzaniem areału uprawnego w dawnej kolonii Borek, której nazwa pochodziła właśnie od otaczającego ją boru. Notabene była o nim wzmianka na kartach Potopu w miejscu gdzie Sienkiewicz opisuje przeprawę oddziału wojsk Sapiehy przez rozlewiska bagnistej rzeki od strony wsi Kamionka w kierunku Janowa, w którym obozowały podporządkowane Szwedom wojska elektorskie i Radziwiłów.


Wszystko wskazuje, że już w tamtych czasach znana była technika wyrobu serów w regionie. Miejscowa ludność przejęła ją od osiedlonych tu Szwajcarów, służących w wojskach zaciężnych po stronie polskiej. Należy więc założyć, iż jest to tradycja sięgająca swymi korzeniami do XVII wieku.


Technologia i sposób produkcji sera był tu przekazywany z pokolenie na pokolenie na zasadzie ustnego przekazu. Według Pana Czesława w rodzinie Zarzeckich produkcję sera rozpoczęto ok. roku 1850 tj. w połowie XIX wieku. Takie informacje bazują na wiedzy Pani Teofili Gabrel, babci Pana Czesława, która dożywszy zacnego wieku 98 lat przekazała też wnukom bardzo wiele wiedzy i wspomnień.


Historie są naprawdę niezwykłe dla osób żyjących w dzisiejszych czasach a szczególnie dzieci. Opowieści o śnieżnych zimach, gdy śniegu było tyle, że ze stodoły tworzyła się wielka góra, po której zjeżdżało się na sankach. Trudno wyobrazić sobie sceny opowieści snutych przy naftowej lampie, o wilkach podchodzących do chałupy, strachu, głodzie i szacunku dla zwierząt domowych. Szczególny jest tu wątek szacunku dla krów, dzięki którym wiele rodzin było w stanie przetrwać w nie zawsze sprzyjających warunkach. Pojawia się też oczywiście motyw serów, dzieci były wprowadzane w tajniki jego produkcji m.in. poprzez próbowanie smaku półproduktów takich jak ziarno serowe. Pan Czesław wspomina, że to właśnie on był najbardziej zainteresowany tym jak powstają sery. Do dziś dokładnie pamięta jak produkowano je w drewnianych naczyniach, wyrabianych samodzielnie przez jego ojca, jak były przechowywane w obsypanej ziemią piwnicy, gdzie leżakowały ułożone na drewnianych półkach przykryte lnianymi materiałami, a zimą dodatkowo skórzanymi kożuchami.


Już w wieku 5-6 lat Pan Czesław znał dość dobrze technikę wyrobu sera, a od szkoły podstawowej aktywnie pomagał w jego produkcji. Do dziś wspomina podjadanie okrajków czy serowego ziarna, co dla dziecka w tamtych czasach było nie lada atrakcją. Niesamowitym przeżyciem dla dziecka był też pewnej szczególnie mroźnej i śnieżnej powojennej zimy przylot helikoptera z Warszawy, specjalnie po sery od Zarzeckich i kilku innych gospodarstw ze wsi Mielniki.


Lata 60 i postępująca industrializacja i masowość w produkcji mleka skutecznie eliminowały małych tradycyjnych producentów. Zarzeccy przestali produkować ser na sprzedaż, ograniczając się do produkcji na potrzeby domowe.


Dopiero zmiany ustrojowe i pojawianie się zainteresowania dobrym tradycyjnym produktem spowodowały pod koniec zeszłego stulecia wznowienie produkcji. Ser sprzedawano głównie na lokalnych jarmarkach i targach. Już wtedy produkowano sery z dodatkami doskonałych ziół i przypraw m.in lubczykiem i kminkiem. Pan Czesław z rozbawieniem wspomina historię pozyskania stałego klienta z Niemiec, który przekonał się do afrodyzjakalnych właściwości sera z lubczykiem i postanowił tylko takowy sprowadzać.



W 2012 r. Pan Czesław wraz żoną postarali się o uzyskanie unijnego certyfikatu „Chronione Oznaczenie Geograficzne”. Dalsza profesjonalizacja produkcji wiąże się z przejęciem gospodarstwa przez syna Pana Czesława- Macieja, który wraz z swoją żoną kilka lat później stworzyli firmę Zarzeccy Sp. z o.o. Dziś możemy oglądać nowoczesną odsłonę sera Swojskiego od Zarzeckich, jest ona jednak w sposób nierozerwalny związana z tradycją.


Trzeba przyznać, że historia opowiedziana przez Pana Czesława jest niesamowita. Nie sposób w pełni streścić jej w artykule. Miejmy nadzieję, że firma jak i jednostki promujące turystyczne Podlasie postarają się tę i podobne historie szerzej promować by właściwie wykorzystać potencjał regionalnych produktów z regionu. Powodzenie podlaskiej turystyki w dużej mierze będzie zależało własnie od wykreowania takich pozytywnych i autentycznych przekazów. Historia i sam Ser Swojski od Zarzeckich nadaje się bez dwóch zdań na miano kulinarnej marki, która będzie przyciągać na Podlasie w najbliższych latach.









z warszawy na weekend

Czytaj
Data publikacji: 16.12.2016 16:43
Kameralne noclegi na weekend - super nowości 2016/17

Czas na podsumowanie 2016 roku jeżeli chodzi o nowości w kameralnej i zarazem niebanalnej ofercie noclegów. Wrócimy do miejsc, które czarują niepowtarzalnym klimatem tworzonym przez zarządzające nimi osoby/ gospodarzy. Mamy nadzieję, iż takie zestawienie pomoże we wstępnym planowaniu weekendów z Warszawy w 2017 roku. Kilka wskazówek będzie dotyczyło obiektów, które zostaną udostępnione dopiero w kolejnym sezonie turystycznym.


1. Dwór Paplin - bardzo ciekawy turystycznie obiekt, jeden z niewielu oryginalnych drewnianych dworków w rozsądnej odległości od Warszawy. Właściciele tworzą tu niezwykle przyjazny klimat. Dodatkowo pan Arek serwuje na życzenie doskonałe dania. Plan rozwoju oferty jest ambitny. Liczymy, iż 2017 rok przyniesie w gościnne progi paplińskiego dworu jeszcze więcej klientów. Z artykułem o tym miejscu możemy zapoznać się na portalu.


2. Agroturystyka Perehod Magia Przejścia - nowy obiekt na lubelskim Polesiu, który doskonale uzupełnia istniejącą ofertę. Noclegi w dawnym Spichlerzu a przy okazji wspaniałe towarzystwo niebanalnych gospodarzy, to recepta na weekend z dala od miasta. Zaletą Agroturystyki Perehod jest również położenie przy samym wejściu na jedną z piękniejszych ścieżek edukacyjnych Poleskiego Parku Narodowego.

3. Agroturystyka Latosowo - idealne miejsce w drodze na Podlasie, ok 120 km od Warszawy, i nie daleko doskonałego Skansenu-Muzeum w Ciechanowcu, znajdziemy tu spokój warsztaty z wyrobu sera i wędlin a także z wierzby i wiedzy o lesie. Trwają prace nad uruchomieniem Ruskiej Bani ale to pewnie dopiero w 2 poł 2017 roku, miejsce bez dwóch zdań warte odkrycia.


4. Dwór Osmolice - odbudowany od podstaw Dwór Osmolice jest przepięknie umiejscowiony nad Wieprzem. Oferuje przestronne pokoje, naukę jazdy konnej, łowisko i kajaki. Z racji tego, że jest to początek jego komercyjnej działalności oferta cenowa jest bardzo atrakcyjna. Ciekawe miejsce na Weekend nad Wieprzem.


5. Agroturystyka Indiańska Wioska Puszczykówka - niesamowite miejsce na rodzinny weekend. Ponad 100 łagodnych zwierząt i gospodarze pasjonaci indiańskiej kultury i tradycji. Pokoje lśnią nowością, ceny bardzo rozsądne. Zdecydowanie do odkrycia.


6. Hotel Rycerski Kasztel w Uniejowie - ponownie otworzy swoje podwoje jeszcze w 2016 roku, nowy gospodarz obiecuje jakościową zmianę. Doskonała komunikacja z Warszawą i liczne atrakcje dla dzieci w okolicy gwarantują sukces tego przedsięwzięcia.


7. Młyn Wodny Jędrów Suchedniów- wspaniały przykład przywrócenia do życia skazanego na destrukcję historycznego budynku. Niezwykle przyjaźni właściciele o bardzo szerokich zainteresowaniach. Czekamy wciąż na decyzje czy, i kiedy ruszy możliwość ewentualnego noclegu w tym niepowtarzalnym miejscu (choć wydaje się, iż trzeba będzie poczekać nawet do 2018 r.). Za to, na pewno już wkrótce, pojawi się oferta warsztatów i możliwość zakupu oryginalnych wyrobów ze szkła. Warto tu wpaść po drodze w piękne Świętokrzyskie.


8. Podlaska Scheda - nowa uruchomiona w 2016 roku Agroturystyka o wysokim standardzie. Tutaj możemy też spróbować lokalnych podlaskich przysmaków. Doskonała baza do zwiedzenia Nadbużańskiego Podlasia. Drohiczyn, Mielnik, Święta Góra Grabarka są dosłownie na wyciągniecie ręki. Region i miejsce, do którego się wraca.


9. Hotel i Hostel Julinek - Park Rozrywki Julinek wreszcie doczeka się obiektu noclegowego na poziomie. Ruszają prace nad kompleksowym remontem, który zakończy się przed kolejnym sezonem. Pokoje już udostępnione gościom nie pozostawiają wątpliwości, że będzie to dobry 2* obiekt. A to nie koniec nowości. Planowany jest też tańszy ekonomiczny hostel. Nocleg w Julinku pozwoli na zaplanowanie ciekawego weekendu w powiązaniu ze zwiedzaniem Kampinowskiego Parku Narodowego czy wyprawą na kajaki nad Bzurę.


10. Ośrodek Zagłębocze nad Jeziorem Zagłębocze - warto wskazać również ten przykład na udaną rewitalizację ośrodka pamiętającego PRLowskie czasy. W sezonie 2016 ruszył nowy standard de Lux, który docelowo obejmie cały ośrodek. Zmiany w podejściu do klienta, oferta dla rodzin i podniesienie bezpieczeństwa już spotkały się z bardzo przychylną rekacją klientów. Dobry przykład do naśladowania dla innych. Ośrodek może też być ciekawą bazą do zwiedzania Poleskiego Parku Narodowego.


11. Dwór Stajnia Makoszka - kolejne niesamowite miejsce, oryginalnie oferta skierowana głównie do fascynatów jeździectwa. Jednakże, jest też doskonałą opcją dla miłośników leśnych wędrówek, rowerowych rajdów i natury. 2017 rok przyniesie bezpośrednie połączenie kolejowe do Parczewa i nowe kameralne noclegi w mini Spichlerzach. Warto tu przyjechać by poznać domową atmosferę wiejskiego dworku.


12. Domki w gałęziach drzew Siedlisko Sobibór - świeża nowość wystartowała w wakacje 2016 roku, choć nie można się oprzeć wrażeniu, iż nawiązuje do niesamowitego sukcesu apartamentów W Drzewach z Nałęczowa. Siedlisko Sobibór to jednak miejsce niezwykłe, bogate w grzyby lasy, bliskość szlaków rowerowych i przepięknego Bugu pozwala w 100% odpocząć od miasta.


13. Dworzysk Pole Lawendy - zachęceni sukcesem projektu lawendowej plantacji, właściciele zapowiadają pojawienie się możliwości noclegu już w 2017 roku. Zapewne w początkowym etapie będzie to kemping, ale pierwszy krok w kierunku przygotowania Dworzyska na inwazję zakochanych w lawendzie będzie zrobiony.


Cieszy rozwój oferty noclegowej zapewniającej nam niepowtarzalne, klimatyczne weekendy. Większość ze wskazanych miejsc prowadzona jest też przez wspaniałych ludzi, od których również można się wiele nauczyć.




z warszawy na weekend

Czytaj
Data publikacji: 06.07.2017 20:18
Leśne życie - ekstremalna przygoda w Miejskiej Kniei - godzinę drogi od Warszawy

Dla szukających obcowania z naturą w jej najczystszej formie, Miejska Knieja może być prawdziwym odkryciem. Gospodarze tego znajdującego się w Makowie pod Skierniewicami miejsca, to specjaliści w zakresie jadalnych roślin, gotowania bez ekwipunku, sztuki przetrwania w lesie, ze szczególnym uwzględnieniem technik wzniecania ognia.


Różnego rodzaju ciekawe warsztaty odbywają się w Miejskiej Kniei periodycznie, najprostsze to te związane z prymitywnymi technikami gotowania. Na terenach Kniei znajdziemy dwa piece, w tym piec gliniany, wkrótce dołączy też wędzarnia. Pobliskie tereny są bogate w dziko rosnące drzewa owocowe, zioła i różnego rodzaju jadalne "chwasty" a w sezonie także grzyby. Z tych wszystkich produktów będziemy mogli przygotować naturalny posiłek.


Niezwykle ciekawe jest też tropienie dzikich zwierząt, których w okolicznych lasach nie brakuje. Wrażenie robią też przygotowane przez uczestników zajęć szałasy, w tym jedno potężne "tipi". Trwałość tych konstrukcji wskazuje, iż bez wątpienia można zbudować z powszechnie dostępnych w lesie materiałów trwały domek.


Podczas wakacji czeka nas kilka ciekawych wydarzeń. Jednodniowa wakacyjna gra leśna już 3 lipca, wiejskie wakacje w weekendy w lipcu czy akademia chwasta. Ceny uczestnictwa są dość racjonalne, w przypadku weekendów zawierają też obiad.


Na miejscu od czasu do czasu mamy też możliwość wzięcia udziału w warsztatach technik decoupage, czy przygotowania słowiańskich laleczek zwanych motankami lub żądanicami. Te ostatnie miały podobno zdolność spełniania życzeń.


Jeżeli chodzi o warunki na miejscu, to trzeba mieć pełną świadomość, iż są to warunki pamiętane raczej z czasów wakacji u rodziny na wsi. Nie użyczymy tu luksusów. Śpimy albo w namiotach lub też na sianie w stodole, toalety to pamiętane z czasów harcerskich sławojki. Jest jednak do dyspozycji lodówka i miejsce do gotowania. Decydując się na warsztaty z noclegiem musimy być tych warunków świadomi.


Prawdziwym wyzwaniem jest wzięcie udziału w warsztatach 7 dni w lesie. W ich ramach uczestnicy maja zbudować sobie schronienie, zapewnić wyżywienie i picie, wodę noszą z odległego strumienia. Jedyna pomoc to mąka, z której można upiec podpłomyki. Popularność tego typu kursów rośnie, choć często zdarza się, że nie wszyscy uczestnicy są w stanie dotrwać do końca 7 dniowego "turnusu".


Z pewnością warto poznać to miejsce także ze względu na przemiłych właścicieli, dokładają oni wszelkich starań by pobyt w Miejskiej Kniei był dla nas prawdziwą przygodą. W końcówce wakacji spotkamy ich też w grodzie Żmijowiska pod Kazimierzem Dolnym, w trakcie większej, historycznej imprezy.


Już 5 lipca zaś premiera książki Pani Kasi - Kuchnia survivalowa bez ekwipunku cz. I - ciekawa pozycja w sam raz na wakacje, dla wszystkich, którzy kochają las i naturę. Współautorem książki jest Pan Artur Bokła wybitny specjalista z zakresu technik rozpalania ognia.


Miejska Knieja znajduje się w okolicach Warszawy, to ledwie godzina jazdy autostradą A2 w kierunku Łodzi, Maków znajduje się kilka kilometrów od Skierniewic.


Relacje z warsztatów i plany na przyszłość gospodarzy Miejskiej Kniei znajdziemy na stronie lub profilach FB W miejskiej Kniei czy/i leśna łąka.


z warszawy na weekend

Czytaj
1   2   



REKLAMA



KONTAKT | O NAS | COOKIES

Tutaj dowiesz się jak zaplanować wyjazd z Warszawy na weekend, tak by był naprawdę ciekawy.
Copyright © 2016 zWarszawy-naWeekend.pl | Powered by Yancoon Lagoon